niedziela, 18 września 2022

Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże

 Mk 1,15 ”Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w

Ewangelie!”

Według etymologii wyraz „Ewangelia” oznacza dobrą wiadomość, radosną nowinę. Tu – radosną nowinę o miłości Boga do ludzi, objawionej w Jezusie Chrystusie, o możliwości uzyskania w Chrystusie odpuszczenia grzechów i zmartwychwstania do życia wiecznego w chwale Bożej. Dopiero w II wieku stał się on nazwą księgi Nowego Testamentu.

Wzniosła nauka Jezusa Chrystusa, potwierdzona licznymi znakami i cudami, nie mogła popaść w zapomnienie. Aby do tego nie dopuścić, On sam przed swoim odejściem nakazał tym, którzy Mu towarzyszyli od chrztu w Jordanie aż do Jego Wniebowstąpienia, by byli Jego świadkami i czynili uczniami wszystkie narody

Mt 28,19 Idźcie wiec i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

Dz 1,08 ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi”.

Pierwszym zadaniem apostołów było więc głoszenie Dobrej Nowiny o zbawieniu, wzywanie do nawrócenia oraz udzielanie chrztu na odpuszczenie grzechów.

Dz 2,36 Niech więc cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego wyście ukrzyżowali, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem”.

Dz 2,37 Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca: ”Cóż mamy czynić, bracia?” - zapytali Piotra i pozostałych Apostołów.

Dz 2,38 ”Nawróćcie się - powiedział do nich Piotr - i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego.

Dz 2,39 Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz”.

Ich przepowiadanie nie było chaotyczne, lecz przybrało określony schemat, który jest widoczny w mowach przekazanych przez św. Łukasza w Dziejach Apostolskich, zawierających te same treści i mających podobny układ

Dz 3,19 Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone,

Dz 13,24 Przed Jego przyjściem Jan głosił chrzest nawrócenia całemu ludowi izraelskiemu.

Apostołowie ukazywali w nich zbawcze posłannictwo Jezusa, które urzeczywistniło się przez publiczną działalność, Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie. W swym dowodzeniu opierali się na tekstach Starego Testamentu, które odnosiły się do Jezusa i zapowiadały Go jako Mesjasza, Zbawiciela i Syna Bożego. Zapewniali przy tym, że są naocznymi świadkami życia i działalności Nauczyciela oraz osobiście przez Niego zostali posłani do głoszenia Dobrej Nowiny o zbawieniu. Gdy słuchacze przyjmowali te treści, przedstawiali im warunki i drogi osiągnięcia zbawienia. Dzięki działalności apostołów orędzie o Jezusie Chrystusie bardzo szybko usłyszała cała Judea. Po wybuchu prześladowań w Jerozolimie gorliwi członkowie Kościoła musieli opuścić stolicę, a tym samym zanieśli Ewangelię do Żydów mieszkających poza ziemią judzką. Wkrótce potem nauka o Chrystusie Zbawicielu dotarła także do pogan, którzy w tym czasie coraz bardziej odchodzili od tradycyjnego kultu bogów, a poszukiwali takiej religii, która by ukazała prawdziwy sens życia, i dlatego przyjmowali Ewangelię z wielką otwartością.

Termin ewangelia wywodzi się z greki klasycznej, gdzie używany w liczbie mnogiej rzeczownik eu-angelia (dobre wiadomości) oznaczał nagrodę za przyniesienie radosnej nowiny. Jezus w synagodze w Nazarecie

Łk 4,18 Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobra nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi,

Łk 4,19 abym obwoływał rok łaski od Pana.

ogłasza, że jako Syn Boży, przychodzi na świat głosić radosną nowinę o przybliżeniu się królestwa Bożego do ludzi. Głoszona przez Niego Ewangelia oznacza radosne orędzie, że Bóg przychodzi do człowieka i chce go wybawić od wszelkich nieszczęść. Ewangelista Marek na początku swego dzieła daje tytuł:

Mk 1,01 Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym.

W ten sposób tworzy zupełnie nowy gatunek literacki, nazwany ewangelią, w którym przedstawia dzieje Jezusa z Nazaretu oraz Jego naukę. Jednakże Ojcowie Kościoła z II w. uważali, że Ewangelią jest przede wszystkim dobra nowina, którą głosił sam Jezus Chrystus, a którą spisali niezależnie od siebie czterej różni autorzy. Stąd też m.in. św. Ireneusz pisał, że jest Jedna ewangelia cztero-kształtna”. Aby oddać tę prawdę, w tytule każdej Ewangelii zaczęto dodawać partykułę według (gr. kata), co miało oznaczać, że jest tylko jedna dobra nowina o zbawieniu, głoszona przez samego Jezusa Chrystusa, która została jednak przekazana Kościołowi w czterech ujęciach.

 „Dobra Nowina” - bo takie jest znaczenie grec. euangelion - to przyjście królestwa Bożego.

Mt 4,17 Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: ”Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie”.

Mt 4,23 I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszystkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.

Ewangelię przygotowaną już przez Stary Testament

Iz 40,09 Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny w Syjonie! Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny w Jeruzalem! Podnieś głos, nie bój się! Powiedz miastom judzkim: ”Oto wasz Bóg!”

głosi Jezus, który ją „proklamuje”,

Mt 9,35 Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach,

głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości.

Mk 1,14 Gdy Jan został uwieziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił:

Mk 1,15 ”Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!”

I „ewangelizuje” królestwo,

Łk 4,43 Lecz On rzekł do nich: ”Także innym miastom musze głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo na to zostałem posłany”.

Łk 8,01 Następnie wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu

i żąda wiary w nią,

Rz 1,16 Bo ja nie wstydzę się Ewangelii, jest bowiem ona mocą Bożą ku zbawieniu dla każdego wierzącego, najpierw dla Żyda, potem dla Greka.

Rz 1,17 W niej bowiem objawia się sprawiedliwość Boża, która od wiary wychodzi i ku wierze prowadzi, jak jest napisane: a sprawiedliwy z wiary żyć będzie.

Królestwo to przyszło w Jego osobie,

Łk 4,18 Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi,

Łk 4,19 abym obwoływał rok łaski od Pana.

Łk 4,20 Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione.

Łk 4,21 Począł więc mówić do nich: ”Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli”.

a po Nim Jego uczniowie poniosą Ewangelię całemu światu,

Mt 24,14 A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec.

Mk 16,15 I rzekł do nich: ”Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!

Dz 5,42 Nie przestawali też co dzień nauczać w świątyni i po domach i głosić Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie.

Ga 2,07 Wręcz przeciwnie, stwierdziwszy, że mnie zostało powierzone głoszenie Ewangelii wśród nieobrzezanych, podobnie jak Piotrowi wśród obrzezanych

Ewangelia głoszona najpierw ustnie, potem stopniowo spisywana, została ostatecznie utrwalona w znanych nam czterech Ewangeliach kanonicznych. Rzeczownik, który w ogóle nie pojawia się u Łukasza ani u Marka tylko u Mateusza,

Mt 26,13 Zaprawdę, powiadam wam: Gdziekolwiek po całym świecie głosić będą tę Ewangelię, będą również opowiadać na jej pamiątkę to, co uczyniła”.

przyjmuje znaczenie terminu technicznego, użytego bez dookreśleń, i najlepiej zostaje oddany słowem „Ewangelia”. W pozostałych miejscach u Mateusza i wszędzie u Łukasza, który używa tylko czasownika pochodnego

Łk 1,19 Odpowiedział mu anioł: ”Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną.

najbardziej stosowne -  jak się zdaje - jest tłumaczenie: „Dobra Nowina” i „głosić Dobrą Nowinę”.

Greckie słowo „ewangelia” oznacza dobrą nowinę przyniesioną przez posłańca. W

greckim przekładzie Księgi Izajasza użyto tego samego słowa na określenie dobrej wieści

o tym, że Bóg odnowi swój lud i zaprowadzi swoje królestwo. (Ponieważ Żydzi często

nadawali tytuły ksiąg od ich pierwszego słowa lub słów, niektórzy uczeni sugerowali, że

„Dobra nowina o Jezusie Chrystusie” to właśnie tytuł Ewangelii Marka. Słowa te są jednak

naturalnym sposobem rozpoczęcia tego typu księgi.)

Czas się wypełnił. Mówienie o wypełnieniu się zakłada, że istnieje ciągłość między

poszczególnymi etapami Bożego planu,

1 Krl 8,23 ”O Panie, Boże Izraela! Nie ma takiego Boga jak Ty, ani w górze na niebie, ani w dole na ziemi, tak zachowującego przymierze i łaskę względem Twoich sług, którzy czczą Cię z całego swego serca,

1 Krl 8,24 bo dotrzymałeś słowa Twemu słudze, Dawidowi, memu ojcu, w tym, coś mu przyrzekł i powiedział swymi ustami, a co dziś wypełniłeś ręką.

Mdr 8,08 A jeśli kto jest żądny wielkiej wiedzy - ona zna przeszłość i o przyszłości wnioskuje, zna zawiłości słów i rozwiązania zagadek, wiedza wyprzedza znaki i cuda, następstwa chwil i czasów.

Dz 1,07 Odpowiedział im: ”Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą,

oraz że ludzie są tego świadomi. Z chwilą zapoczątkowania ostatniego z tych etapów

Rz 3,26 w odpuszczaniu ich po to, by ujawnić w obecnym czasie Jego sprawiedliwość, i [aby pokazać], że On sam jest sprawiedliwy i usprawiedliwia każdego, który wierzy w Jezusa.

Hbr 1,01 Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków,

Hbr 1,02 a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna. Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy, przez Niego też stworzył wszechświat.

Hbr 1,03 Ten [Syn], który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi, a dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach.

czas jako taki „się wypełnił”,

Ga 4,04 Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem,

Ga 4,05 aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo

nie tylko Pisma,

Mt 1,22 A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka:

i Prawo,

Mt 5,17 Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić.

lecz cała ekonomia Starego Przymierza zostaje doprowadzona przez Boga do pełni,

Mt 9,17 Nie wlewa się też młodego wina do starych bukłaków. W przeciwnym razie bukłaki pękają, wino wycieka, a bukłaki się psuja. Raczej młode wino wlewa się do nowych bukłaków, a tak jedno i drugie się zachowuje”.

Mt 26,28 bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów.

Rz 10,04 A przecież kresem Prawa jest Chrystus, dla usprawiedliwienia każdego, kto wierzy.

2 Kor 3,14 Ale stępiały ich umysły. I tak aż do dnia dzisiejszego, gdy czytają Stare Przymierze, pozostaje [nad nimi] ta sama zasłona, bo odsłania się ona w Chrystusie.

2 Kor 3,15 I aż po dzień dzisiejszy, gdy czytają Mojżesza, zasłona spoczywa na ich sercach.

Hbr 10,01 Prawo bowiem, posiadając tylko cień przyszłych dóbr, a nie sam obraz rzeczy, przez te same ofiary, corocznie ciągle składane, nie może nigdy udoskonalić tych, którzy się zbliżają.

Hbr 10,14 Jedną bowiem ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęcani.

Na końcu tego ostatniego okresu historii,

1 Kor 10,11 A wszystko to przydarzyło się im jako zapowiedz rzeczy przyszłych, spisane zaś zostało ku pouczeniu nas, których dosięga kres czasów.

1 Tm 4,01 Duch zaś otwarcie mówi, że w czasach ostatnich niektórzy odpadną od wiary, skłaniając się ku duchom zwodniczym i ku naukom demonów.

1 P 1,05 Wy bowiem jesteście przez wiarę strzeżeni mocą Bożą dla zbawienia, gotowego objawić się w czasie ostatecznym.

1 P 1,20 On był wprawdzie przewidziany przed stworzeniem świata, dopiero jednak w ostatnich czasach się objawił ze względu na was.

1 J 2,18 Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina.

Który jest „końcem czasów”,

Hbr 9,26 Inaczej musiałby cierpieć wiele razy od stworzenia świata. A tymczasem raz jeden ukazał się teraz na końcu wieków na zgładzenie grzechów przez ofiarę z samego siebie.

nadejdzie inny koniec, mianowicie „koniec czasu”

Mt 13,40 Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata.

Mt 13,49 Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych

Mt 24,03 A gdy siedział na Górze Oliwnej, podeszli do Niego uczniowie i pytali na osobności: ”Powiedz nam, kiedy to nastąpi i jaki będzie znak Twego przyjścia i końca świata?”

Mt 28,20 Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z

wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.

tzn. dzień,

1 Kor 1,08 On też będzie umacniał was aż do końca, abyście byli bez zarzutu w dzień Pana naszego Jezusa Chrystusa.

Am 5,18 Biada oczekującym dnia Pańskiego. Cóż wam po dniu Pańskim? On jest ciemnością a nie światłem.

przyjścia Chrystusa,

1 Kor 15,23 lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia.

1 Kor 15,24 Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu i gdy pokona wszelką Zwierzchność, Władzę i Moc.

Jego objawienia się,

1 Kor 1,07 tak iż nie brakuje wam żadnego daru łaski, gdy oczekujecie objawienia się Pana naszego Jezusa Chrystusa.

i sądu,

Rz 2,06 który odda każdemu według uczynków jego:

Ps 9,05 Boś Ty przeprowadził mój sąd i wyrok, zasiadając na tronie - Sędzio sprawiedliwy.

Według Mateusza, Jezus motywował swoje nawoływanie do nawrócenia faktem zbliżającego się królestwa Bożego, to według Marka Jezus jedynie mówił, że czas się wypełnił, że bliskie jest królestwo Boże, że należy nawrócić się i wierzyć w Ewangelię, która przedtem została nazwana przez Marka - dość oryginalnie - Ewangelią Bożą. Jezus nie wykłada Pisma tak, jak to czynili uczeni żydowscy, głosi Dobrą Nowinę, oznajmia wszem i wobec, że wypełniły się czasy. Wniosek stąd, że ludzkość żyjąca przed Jezusem na coś oczekiwała, spodziewała się jakiegoś wypełnienia. Nie tylko z całokształtu katechezy Jezusa i Jana Chrzciciela, lecz także z nauczania św. Pawła wynika, że czasy przedchrystusowe to okres Bożego gniewu i grzechów ludzkich. Z przyjściem Chrystusa rozpoczyna się czas świętości i łaski. Jeśli Marek mówi, że bliskie jest królestwo Boże, nie oznacza to, iż równocześnie kończy się istnienie świata w jego dotychczasowej, materialnej postaci. Znaczy to, że władztwo nad światem istotnie obejmuje Bóg, a to, że ślepi widzą, chromi chodzą i głusi słyszą, stanowi najbardziej przekonujący dowód nie tylko bliskości, lecz nawet obecności głoszonego przez Chrystusa Królestwa. To doskonałe, tak właśnie pojmowane królestwo Boże zapowiadało już wielu proroków. Ludzkość miała więc dość czasu, by się przygotować dobrze na właściwe przyjście tego Królestwa. Istotę nawrócenia, którego konieczność także według Marka głosi Chrystus, stanowi zasadnicza przemiana w dotychczasowym sposobie myślenia. Przede wszystkim chodzi o to, by się ustosunkować jak należy do Ewangelii Chrystusa, by ją przyjąć, przyswoić sobie, by w nią uwierzyć. Uwierzyć zaś w Ewangelię – to znaczy zaufać Chrystusowi i uznać wszechmoc Bożą, przejawiającą się w nadchodzącym Królestwie.

Podsumowanie przesłania Jezusa może być też podsumowaniem Markowej Ewangelii lub dobrej nowiny:

Mk 1,01 Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym.

ludzie powinni zwrócić się ku Bogu, jeśli uwierzą w dobrą nowinę, że Bóg jest gotów spełnić wszystkie obietnice, jakie dał swojemu ludowi.

Mk 1,04 Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów.

Mk 1,05 Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordanie, wyznając [przy tym] swe grzechy.

Początek księgi św. Marka zawiera przedstawienie Jezusa jako głosiciela i założyciela królestwa Bożego. We fragmencie tym Jezus, napełniony Duchem Świętym, zmaga się z szatanem i zwycięża go. W pozostałej części Ewangelii Jezus wypędza demony i uzdrawia chorych, popada w konflikt z tymi, którzy byli religijnymi i politycznymi narzędziami szatana, i odnosi ostateczne zwycięstwo w swym zmartwychwstaniu. Fragment ten obiecuje, że Jezus ześle swoim naśladowcom tego samego Ducha, by z Jego pomocą stawili czoło temu samemu konfliktowi, który napotkają, głosząc królestwo Boże.

Żydzi byli świadomi, że w pewnym sensie Bóg już panuje nad wszechświatem, lecz codziennie modlili się o nadejście dnia, w którym Jego królestwo (lub panowanie) zostanie ustanowione nad wszystkimi narodami ziemi. Wierzyli, że wtedy wszyscy ludzie poddadzą się Bogu. Ponieważ Ewangelie potwierdzają, iż Jezus musi przyjść dwukrotnie, przeto królestwo Boże nastanie w dwóch etapach: przyszłe Boże panowanie zostanie ustanowione już teraz w życiu ludzi, którzy są Mu posłuszni, zaś panowanie nad całym światem stanie się faktem, gdy Jezus przyjdzie powtórnie. W czasach Jana dokonanie takiego rozróżnienia nie było jednak możliwe.

Podsumowanie

Jezus mówi: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże”, innymi słowy czas znajduje swe wypełnienie w wieczności, a tajemnicą wieczności jest królestwo Boże. Ta zmiana perspektywy życia w czasie, przez otwarcie jej na wieczność, wymaga gruntownej zmiany myślenia i działania wszystkich mieszkańców „łodzi”, jaką jest ziemia. W tym celu Jezus odrywa niektórych od ich codziennych zajęć i każe im zająć się przestawieniem życia z wymiarów doczesnych na wieczne. Tak należy rozumieć powołanie Piotra, Andrzeja, Jana, Jakuba, którzy opuścili rybackie łodzie, by stać się rybakami ludzi, i tak należy rozumieć każde powołanie kapłańskie na przestrzeni wieków. Ci ludzie zostali wyposażeni w odpowiednią moc słowa, które jest w stanie przebić twardą skorupę czasu i otworzyć ludzkie serca na wartości wieczne.
W tym duchu św. Paweł pisze do Koryntian:

1 Kor 7,29 Mówię, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci,

1 Kor 7,30 a ci, którzy płaczą, tak jakby nie płakali, ci zaś, co się radują, tak jakby się nie radowali; ci, którzy nabywają, jak gdyby nie posiadali;

1 Kor 7,31 ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. (…)

Chodzi o to, by nikt nie przywiązywał zbyt wielkiej wagi do tego, co jest zniszczalne.

Św. Paweł dalej Liście do Koryntian napisał:

1 Kor 7,31 (…) Przemija bowiem postać tego świata.

Koryntianie z pewnością znali zwięzłe powiedzenie Heraklita i w niejednej sytuacji powtarzali „wszystko płynie”. Paweł chciał im powiedzieć, że płynie w stronę królestwa Bożego i w tej sytuacji ich codzienne życie winno być nastawione na spotkanie z tą wieczną rzeczywistością.

Jakże wielu ludzi jeszcze dziś, mimo ostrzeżenia św. Pawła i tak jasnego oświadczenia Chrystusa, chce zamknąć swe życie wyłącznie w perspektywie doczesnej. Co więcej, prawie na każdym kroku obserwujemy, jak z rąk wielu wypadają w głęboki nurt czasu kochane osoby - mąż, żona, matka, dziecko, jak łatwo utracić stanowisko, sławę, pieniądze... i mimo tak bolesnego doświadczenia, niewielu potrafi „używać tego świata, tak jakby go nie używało”.
Jeśli chwila obecna ma kształtować nasze serca na wieczność, to nie możemy go wiązać z żadną wartością doczesną, aby w godzinie jej utraty nie dzieliło jej losu. Ono musi być wolne. Można powiedzieć, że doskonała wolność serca od dóbr doczesnych uzdalnia je do odkrywania ich piękna i wartości, a zarazem ich przemijalności. Ona też umożliwia ich właściwe wykorzystanie zarówno z punktu widzenia doczesnego, jak i wiecznego. Szczęśliwy, kto odkrył, że jego czas jest krótki, że postać tego świata przemija, i że bliskie jest królestwo Boże.

Panem czasu jest Bóg, nasz Ojciec. Nic nie dzieje się poza Nim.

Żyjemy obecnie w nie najłatwiejszym czasie, zarówno jako społeczeństwo, jak i indywidualnie. Jednak niezależnie od tego, jaki jest ten nasz czas, to on również z całą swoją „zawartością” jest zależny od Ojca. Warto sobie tę prawdę przypominać, by żyć spokojniej.

Być może obecny czas dobiega do końca, być może, a raczej na pewno przygotowuje nas do czegoś nowego. Ważne, byśmy tego nowego nie przegapili przez usilne rozważanie trudów obecnego czasu, jego sensu i bezsensu oraz wszystkich jego mroków.

Panowanie Boga – tak można przetłumaczyć pojęcie „królestwa Bożego”. Nie jest to jednak sprawa polityki, doczesnej władzy, militarnej siły, widzialnych granic, sprawnej organizacji. Królestwo niebieskie to wspólnota duchowa tych, którzy uznali panowanie Boga w swojej osobistej historii i w historii świata. Granice królestwa Bożego biegną więc przez serca ludzi. To rzeczywistość wewnętrzna, niewidzialna. Choć z drugiej strony rozpoznawalna poprzez pewne znaki czy widzialne owoce w życiu poszczególnych osób. Kiedy Jezus mówi, że królestwo Boże jest blisko, wskazuje przede wszystkim na tajemnicę swojej własnej osoby. Jezus swoimi słowami i czynami objawia panowanie Boga. Mocą Bożą przebacza grzechy, wygania złe duchy, uzdrawia chorych, zwiastuje słowo pełne nadziei, a po tragedii krzyża Zmartwychwstaje. Do królestwa Bożego wchodzi ten, kto przez wiarę i nawrócenie przyjął Chrystusa i powtórzył z Nim: „Ojcze, nie moja, ale Twoja wola niech się stanie”.

Królestwo Boże już jest pośród nas, ale nie jako coś gotowego, lecz fundament, zaczyn, początek. To rzeczywistość dynamiczna. Rośnie, kiedy głoszone jest słowo Boże, a ludzie odpowiadają na nie wiarą i nawróceniem. Rośnie, kiedy sprawowane są sakramenty, kiedy ludzie czynią dobro, przebaczają sobie urazy, kiedy miłość zwycięża nienawiść. Rośnie jak ziarno posiane w ziemi, jak zaczyn włożony w mąkę. Już jest, ale jeszcze nie takie, jak być powinno.
„Przyjdź królestwo Twoje!”, powtarza w modlitwie – Ojcze nasz – usilnie każdy chrześcijanin. Jezus przyszedł. Ale świat wciąż jest naznaczony grzechem, pełen wielu ludzi cierpiących, osób, które się ze sobą nie jednają i sobie nie przebaczają, wojen i wielu form wyzysku. Wszystkie te fakty świadczą o tym, że zwycięstwo Chrystusa jeszcze się w pełni nie dokonało: wielu osób żyje nadal z zamkniętym sercem. To przede wszystkim w tych sytuacjach na ustach chrześcijanina pojawia się drugie wezwanie „Ojcze nasz”: „Przyjdź królestwo Twoje!”. To jakby powiedzieć: „Potrzebujemy Ciebie, Jezusie; potrzebujemy, abyś wszędzie i na zawsze był Panem pośród nas!”. „Przyjdź królestwo Twoje!”, bądź między nami.

 „Władza Boga jest cicha na tym świecie, jest to jednak władza rzeczywista i trwała” (Benedykt XVI). Wierzymy, że objawi się w pełni w dniu Paruzji, czyli powtórnego przyjścia Chrystusa. Dlatego modlitwa o przyjście królestwa jest wołaniem pełnym nadziei. To wołanie cierpiących z powodu niedoskonałości naszego świata, naszego życia, to wołanie rozczarowanych złudnymi obietnicami, mirażami szczęścia, którymi kusi świat. To wołanie, w którym pobrzmiewa Piotrowe wyznanie: „Panie, do kogóż pójdziemy?”, Ty jesteś przyszłością świata i jego jedyną nadzieją.

Módlmy się o królestwo Boże dla nas, dla naszych najbliższych oraz dla tych, którzy powierzyli się naszym modlitwom, jak nas nauczył Jezus Chrystus:

Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw od złego. Amen.

Kod QR do tego wpisu





Strona
Ten link przenosi na górę strony

piątek, 9 września 2022

Jakie mamy warunki gorliwości do moralnego życia chrześcijańskiego?

 Jezus mówi o powściągliwości i hojności

Łk 6,37 Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone.

Łk 6,38 Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miara, jaka wy mierzycie”.

Słowa „sądzić”, „potępiać”, „odpuszczać” pochodzą z obrazu dnia sądu, którego zapowiedzią jest coroczne rozliczanie się Boga z Jego ludem (np. podczas Dnia Przebłagania). Wsypią w zanadrza wasze - mowa o fałdach tuniki albo płaszcza powyżej przepasania, które służyły jako kieszenie lub torby do przechowania zapasów.

Instrukcje jakie daje Chrystus dotyczące konieczności panowania nad językiem – to sprawa miłości już nie tylko nieprzyjaciół, lecz wszystkich ludzi, to zagadnienie reguł, na których powinno się opierać w ogóle wzajemne współżycie ludzkie: jeśli nie chcemy, by ludzie wydawali o nas mało korzystne sądy, to i my nie możemy wyjawiać wad i błędów innych ludzi; nie potępiajmy, jeśli sami nie chcemy być potępieni; darujmy innym doznane krzywdy, jeśli chcemy, by nam przebaczono nasze potknięcia. Jeśli chcemy doświadczać hojności ze strony innych ludzi, sami również musimy być hojni w okazywaniu pomocy potrzebującym. A pracę nad udoskonaleniem wewnętrznym należy zaczynać zawsze od samego siebie. Inaczej nie ma się żadnego prawa do wytykania niedoskonałości bliźnim naszym. Forma bierna (passivum theologicum) wyrażająca nagrodę odnosi się do Bożej odpłaty.

Miara - mowa jest tutaj o pojemniku, do którego sypie się tyle ziarna, ile to możliwe, następnie potrząsa nim, by ziarno się utrzęsło i dopełnia do końca, tak, że aż się wysypuje. Zanadrze, w które ziarno zostanie wsypane, oznacza fałdę szat, wykorzystywaną jako kieszeń lub mieszek. Ponieważ Żydzi stosowali niekiedy formę „oni” (3 osobę liczby mnogiej), by uniknąć wypowiedzenia Imienia Bożego, słowa „wsypią wam” mogą oznaczać, że tym, który to uczyni jest Bóg. Może też oznaczać, że Bóg odda temu człowiekowi za pośrednictwem innych ludzi. Stary Testament często mówi o tym, że Bóg osądzi ludzi według ich postępowania. Liczne przysłowia i inne teksty opowiadają o błogosławieństwach, którymi Bóg obdarzy szczodrych.

Jezus opowiedział uczniom przypowieść:

Łk 6,39 Opowiedział im też przypowieść: ”Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj?

Na konieczność rozpoczynania doskonalenia moralnego od samego siebie wskazuje przypowieść o dwu niewidomych. Żaden z nich nie może być przewodnikiem drugiego. Tak też i ten, kto sam jest jeszcze bardzo niedoskonały, nie może dawać innym pouczeń moralnych. Przypowieść ta była dość wyraźną aluzją do postępowania faryzeuszy, którzy chcieli być przewodnikami narodu, mimo iż sami trwali od dawna w karygodnym zaślepieniu. Człowiek musi się nauczyć słusznej drogi  i przyjąć upomnienie zanim będzie mógł prowadzić innych.

Podobnie rzecz się ma z dwoma ludźmi, z których jeden jest nauczycielem, a drugi uczniem: uczeń nie może dawać żadnych instrukcji nauczycielowi. Jeżeli Jezus oświadcza, że tylko każdy dobrze wyuczony może być nauczycielem, to czyni przez to aluzję do swojej nauczycielskiej działalności lub do nauk głoszonych przez Apostołów. Ci ostatni mają przyjść na miejsce faryzeuszy i oni dopiero, „dobrze wyuczeni przez Jezusa”, będą mogli prowadzić naród właściwymi drogami. W starożytności celem szkolenia uczniów było uczynienie ich kompetentnymi i samodzielnymi nauczycielami (lub rabinami). Z definicji uczeń nie znał Prawa lepiej od swojego nauczyciela.

Jezus piętnuje obłudę.

Łk 6,41 Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?

Łk 6,42 Jak możesz mówić swemu bratu: ”Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku”, gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata.

Również jeśli się chce usunąć źdźbło z oka brata, trzeba najpierw wyjąć belkę z własnego oka. Jeśli tego nie uczynimy, będziemy trwali w obłudzie, którą Chrystus tyle razy i tak bardzo zdecydowanie potępiał. Jezus posłużył się tutaj hiperbolą, której przesada z pewnością wywołała śmiech - a więc i uwagę - słuchaczy.

Ten fragment Ewangelii porusza kwestię osądzania innych ludzi. Obserwujemy powszechne zainteresowanie życiem osób publicznych, wręcz śledzenie ich. Zdarza się, że bezmyślnie oceniamy i przytakujemy niesprawdzonym informacjom. Bywa, że tak samo zachowujemy się wobec sąsiadów i znajomych. Gorszymy się z powodu czynów innych ludzi, ale niechętnie pracujemy nad swoimi słabościami. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Małe przewinienia innych potrafią przysłonić nasze własne, o wiele większe. Z jednej strony krytykujemy innych, a z drugiej odsuwamy od siebie potrzebę wglądu we własne serce. Jezus zaprasza nas do stawania przed Nim w prawdzie o samych sobie. Prośmy Go, aby dał nam czyste serce w patrzeniu na drugiego człowieka. Niech Jego słowo nas uzdrawia.

Jezus mówi o drzewie i owocach

Łk 6,43 Nie jest dobrym drzewem to, które wydaje zły owoc, ani złym drzewem to, które wydaje dobry owoc.

Łk 6,44 Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron.

Łk 6,45 Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta.

Pozostając przy obrazowym stylu pouczeń, czyni Jezus aluzję do postępowania faryzeuszy w ich roli fałszywych proroków. Mówi tym razem o dwu rodzajach drzew wydających owoce: o drzewie dobrym, które nie może rodzić złych owoców, oraz o drzewie złym, które nie jest w stanie rodzić owoców dobrych. Pouczenie to zanotował w identycznej formie i również w ramach Kazania na Górze Mateusz. Przykładowe tu palestyńskie jeżyny odznaczające się wprawdzie długotrwałością, ale są całkiem nieprzydatne do jedzenia. Chodzi ciągle o tę samą myśl, że ze złego wnętrza mogą pochodzić tylko złe myśli i czyny. I odwrotnie: gdy serce człowieka jest wypełnione dobrymi, szlachetnymi pragnieniami – to i czyny jego – a zwłaszcza słowa – będą szlachetne i piękne. Bo usta mówią z obfitości serca. Figi i winogrona były zwykle uprawiane razem - oba były najbardziej rozpowszechnionymi produktami rolniczymi Palestyny, często łączonymi ze sobą w tekstach Starego Testamentu. Ciernie i chwasty zaś sprawiały kłopoty rolnikom.

Jezus mówi o dobrej lub złej budowie

Łk 6,46 Czemu to wzywacie Mnie: ”Panie, Panie!”, a nie czynicie tego, co mówię?

Łk 6,47 Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je.

Łk 6,48 Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, potok wezbrany uderzył w ten dom, ale nie zdołał go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany.

Łk 6,49 Lecz ten, kto słucha, a nie wypełnia, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. [Gdy] potok uderzył w niego, od razu runął, a upadek jego był wielki”.

Podobnie jak Mateuszowa, tak też i Łukaszowa wersja Kazania na Górze kończy się przypowieścią alegoryczną o dwu budowniczych, z których jeden wznosił swój dom na solidnych, głęboko wkopanych w ziemię fundamentach, a drugi – na lotnym, niczym nie umocnionym piasku. Budowla pierwszego przetrwała największe ulewy i najsilniejsze wichury, budowanie drugiego rozpadło się, gdy przyszła powódź i wezbrany potok uderzył w ów nowo zbudowany dom. Otóż budowniczymi są ludzie, którzy słuchają słowa Bożego. Jedni i drudzy przyjmują pouczenia Boże w najlepszej wierze, ale tylko niektórzy potrafią skutecznie wprowadzić w życie słowo Boże. Jedni trwają przy Chrystusie mimo największego ucisku, inni zaś załamują się przy pierwszych trudnościach.

Dobra lub zła budowa. Jezus ponownie sięga po obraz dnia sądu. Idea ostatecznego osądzenia za to, że słyszano, lecz nie posłuchano napomnienia była już wówczas znana. Jednak żaden żydowski nauczyciel oprócz Jezusa nie przypisywał swoim słowom tak wielkiego autorytetu - władza taka była zarezerwowana dla samego Prawa. Niektórzy komentatorzy sugerowali, że słowa „wkopał się głęboko” sugerują, iż człowiek ten zbudował piwnice. Chociaż domy w Palestynie miały czasami piwnice, częściej jednak pojawiają się one w budowlach greckich niż żydowskich.

Przedstawione powyżej słowa Ewangelii skłaniają nas do refleksji na temat ważności dawania przykładu i szukania dla innych przykładnego życia. Mówi się, że najlepszym przykładem jest dać własny przykład, czy też, że «obraz jest wart tysiąca słów». Nie zapominajmy, że w chrześcijaństwie, wszyscy - bez wyjątku! - jesteśmy przewodnikami, jako że chrzest daje nam udział w kapłaństwie (zbawczej mediacji) Chrystusa: i w rzeczywistości wszyscy ochrzczeni otrzymaliśmy kapłaństwo. A kapłaństwo, oprócz misji uświęcania i uczenia innych, zawiera również munus – funkcję - rządzenia lub kierowania.

Dla nas, chrześcijan, jest jak ostrzeżenie to, co Żydzi i pierwsze pokolenia chrześcijan mówili o Jezusie: 


Mk 7,37 I pełni zdumienia mówili: ”Dobrze uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę”.

Dz 1,01 Pierwszą Księgę napisałem, Teofilu, o wszystkim, co Jezus czynił i czego nauczał od początku

Dz 1,02 aż do dnia, w którym udzielił przez Ducha Świętego poleceń Apostołom, których sobie wybrał, a potem został wzięty do nieba.

Łk 23,47 Na widok tego, co się działo, setnik oddał chwałę Bogu i mówił: ”Istotnie, człowiek ten był sprawiedliwy”.

O ile Ewangelista Marek używa w stosunku do Jezusa tytułu „Syn Człowieczy”, to Łukasz podkreśla implikacje tego twierdzenia: Jezus umiera niewinnie. Rzymski werdykt o niewinności był ważny dla czytelników Łukasza. Dokładniej niż pozostali dwaj synoptycy zreferował Łukasz świadectwo setnika, ale też jest bardziej krytyczny niż Mateusz i Marek: setnik z Ewangelii Łukasza nie mówi, że Jezus jest prawdziwie Synem Bożym, lecz tylko „sprawiedliwym człowiekiem”. Na takie określenie w całej pełni zasługiwał Ktoś, kto modlił się za swoich oprawców, a łotrowi przyrzekł szczęście wieczne. Nie należy jednak zapominać, że sprawiedliwym nazywał się również Sługa Cierpiący, będący typem przyszłego Mesjasza. Słowa setnika podziałały, jak się okazuje, pozytywnie na resztę świadków męki i śmierci Jezusa. Ludzie bili się w piersi, co oznaczało, że poczuwali się do winy. Bicie się w piersi było typowym znakiem żałoby. Żydowskie kobiety mogły jedynie w ten sposób wyrażać żałobę z powodu śmierci skazańca, nie wolno było bowiem tego czynić po zdjęciu ciała.

Starajmy się tłumaczyć w czynach to, w co wierzymy i wyznajemy w słowie. Papież Benedykt XVI, kiedy był jeszcze kardynałem Ratzingerem, powiedział, że «najgroźniejszym niebezpieczeństwem są chrześcijanizmy przystosowane», to znaczy, przypadki tych osób, które w słowie określają się katolikami, ale w praktyce, swoim zachowaniem, nie pokazują “radykalizmu” właściwego Ewangelii.
Być radykalnym nie znaczy być fanatykiem (jako że miłość jest cierpliwa i tolerancyjna) czy przesadzać (w sprawach miłości nie jest możliwe przesadzać). Jak powiedział Jan Paweł II: «ukrzyżowany Pan jest niezrównanym świadectwem miłości cierpliwej i skromnej łagodności»: nie chodzi ani o fanatyka ani przesadę. Ale jest radykalny na tyle, że chce byśmy mówili za setnikiem, który był przy Jego śmierci:

Tak, wszyscy - chcemy czy nie - naszym zachowaniem mamy szansę stać się inspirującym wzorem dla otoczenia. Rozważmy, na przykład, o wpływie jaki mają niektórzy rodzice na swoje dzieci, nauczyciele na uczniów, władze na obywateli itp. Chrześcijanin jednakże musi mieć szczególną tego świadomość. Ale... «czy może niewidomy prowadzić niewidomego?».


Zapraszam wszystkich zainteresowanych na mojego Facebooka do dyskusji w grupie na temat tego wpisu

https://www.facebook.com/groups/192017768608948/


Kod QR do tego wpisu






Strona
Ten link przenosi na górę strony

środa, 6 kwietnia 2022

Siedem ostatnich słów/fraz Jezusa na Krzyżu

Zbliża się Wielki Piątek, dla chrześcijan jeden z najważniejszych dni w roku, kiedy wspominamy zbawczą mękę i śmierć na Krzyżu, naszego Pana, Jezusa Chrystusa. „Bóg umiera, aby żyć mógł człowiek”. Wielki Piątek jest dniem zadumy nad Męką Chrystusa, skupienia, powagi, wzmożonej pobożności i gorliwych praktyk religijnych. My katolicy traktujemy to również, jako okazję do refleksji nad przemijającym życiem. 

W tym wpisie, przedstawiam siedem ostatnich słów, które są jednocześnie siedmioma ostatnimi frazami, zdaniami, mowami czy wypowiedziami wygłoszonymi przez Jezusa na krzyżu w Wielki Piątek. Na krzyżu Pan Jezus ostatkiem sił przemawia do nas siedem razy. To już ostatnie z Jego słów. Tuż przed śmiercią daje nam poznać, co się rozgrywa w Jego sercu. Testament, który w ten sposób pozostawia, jest nam szczególnie drogi.

W krzyżu Jezusa mieszczą się wszystkie nasze krzyże. Każdy z nich został poniekąd wyrzeźbiony z tamtego krzyżowego drewna. Najbardziej rzucają się w oczy krzyże fizyczne: choroby, cierpienia i śmierć. Każde zwycięstwo nad chorobą łagodzi nasze cierpienie, lecz zarazem je pomnaża: potrzebujemy jeszcze tylu zwycięstw, których nie udało nam się dotąd osiągnąć! Za każdą chorobą, z której wyzdrowieliśmy, już czai się następna, jeszcze nam nieznana. A na koniec pozostaje to zło, którego i tak nie unikniemy - śmierć.

U chrześcijan dochodzi jeszcze jedno specyficzne cierpienie, znane tylko nam, a polegające na głębokim smutku, jaki musi wywoływać postępujący zanik tego, co nazywamy chrześcijańskim światem, a więc zanik jednolitej chrześcijańskiej społeczności, gdzie chrześcijańska wiara i moralność były oczywistością: wiarę niemal już wszędzie się kontestuje. Dzisiaj, prześladowanie dokonuje się w sposób ukryty, zawoalowany. Drwina jest bronią bardziej zabójczą niż miecz, niż ogień plutonów egzekucyjnych, bo jak mówi mądre przysłowie - „ośmieszyć znaczy zabić”.

Odpowiedź na problemy związane z cierpieniem znaleźć można tylko w słuchaniu Pana, gdy człowiek się w Niego wpatrzy „kontemplacyjnym spojrzeniem”. Odpowiedzią nie jest ani jakaś idea, ani system, ani filozofia. Jest nią słowo i działanie, tzn. „Słowo, które działa” Jezus konający na krzyżu. Ponadto odpowiedź kryje się w tej właśnie śmierci i w słowach wtedy wypowiedzianych, a są one przecież najprawdziwszą miłosną deklaracją. „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16) oraz „jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego” (J 3,14).

Modlitwa na rozpoczęcie rozważań

Panie Jezus Chryste, dziękujemy Ci za to, że ciągle przemawiasz do nas, szczególnie dziękujemy Ci za te ostatnie słowa, które - jako swój testament – skierowałeś do każdego z nas z wysokości krzyża. Panie, pragniemy wsłuchiwać się w te słowa i rozważać je. Prosimy Cię o błogosławieństwo oraz o zesłanie do naszych serc Ducha Świętego, Ducha życia i miłości. Podobnie jak deszcz zrasza ziemię, użyźnia ją i powoduje, że zasiane w niej ziarno wydaje owoc obfity, prosimy Cię, aby Twój Duch otworzył nasze serca i przygotował je na

przyjęcie Twojego Słowa. Panie, udziel nam siły, abyśmy potrafili wcielać Twoje słowo w życie; niech ono zakorzeni się w nas, wzrośnie i wyda wspaniały plon, który posili wielu ludzi, a Tobie przyniesie chwałę. Amen.

Pierwsze słowo

Łk 23,32 Przyprowadzono tez dwóch innych - złoczyńców, aby ich z Nim stracić.

Łk 23,33 Gdy przyszli na miejsce, zwane ”Czaszka”, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców,

jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie.

Łk 23,34 Lecz Jezus mówił: ”Ojcze, przebacz im, bo nie wiedza, co czynią”. (…).

Piłat osądził Jezusa i nie znalazł u Niego żadnej winy. Pomimo tego skazał Go na okrutną, krzyżową śmierć. Jednak Jezus nie domaga się zemsty. Nie prosi nawet o uwolnienie. Wstawia się do Boga Ojca za tymi, którzy dopuścili się tej niesprawiedliwości. Prosi o przebaczenie dla tych, którzy zadali Mu mękę, którzy przybili Go do krzyża. Ludzie, którzy niesprawiedliwie osądzili Jezusa i skazali Go na śmierć, nie poznali Jego miłości. Mieli zamknięte serca i nie rozpoznali, że ofiarował im to, czego najbardziej pragnęli, czego ciągle szukali. Skazując Jezusa na śmierć ludzie odrzucili Jego miłość. Jednak miłość Jezusa nie ginie. Trwa dalej. Modląc się o przebaczenie dla nich Jezus wyraża niezmienne pragnienie, aby oni otworzyli swe serca, poznali i przyjęli miłość Boga. Jezus uczył, że Bóg kocha wszystkich ludzi. Kocha także tych, którzy Go ignorują. Kocha nawet tych, którzy sprzeciwiają się Jego pragnieniom, oraz tych, którzy marnują Jego dary. Jezus przyszedł na świat po to, aby pojednać ludzi z Bogiem. Ludzi, którzy pragnąc miłości, ciągle ją odrzucają i niszczą, pojednać z Bogiem, który jest niewyczerpanym Źródłem miłości. Modlitwa Jezusa wyraża pragnienie samego Boga. Bóg przebacza nam największe nawet winy, ciągle ofiarowuje swoją miłość i wzywa do jej przyjęcia. Teraz czeka i na naszą odpowiedź.

Prawdziwy wierzący ma przed sobą wzór dla własnej postawy moralnej: Boga, który oczywiście nie ignoruje sprawiedliwości, ale przewartościowuje ją według ważniejszego i donioślejszego kanonu – przebaczenia będącego owocem miłości. A miłość ze swej natury nie kalkuluje, lecz przekracza granice i, używając biblijnej metafory o Bożym przebaczeniu, „rzuca winę za siebie”. W tej perspektywie będzie się kształtował cały Nowy Testament, pokazujący naukę Chrystusa o przebaczeniu, która swój szczyt ma na krzyżu. Oto sama osoba Jezusa i Jego działanie przekształca się w rodzaj hipostazy przebaczenia. Punktem centralnym jest Jego śmierć, interpretowana w tej perspektywie w otwierającym List do Efezjan błogosławieństwie mówiącym o postanowieniu Bożej „woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym. W Nim mamy odkupienie przez Jego krew, odpuszczenie występków, według bogactwa Jego łaski” (1, 5–7).

Modlitwa

Dobry Jezu! Nie chcę znać mądrości świata. Nie chcę znać literatury ani przyrody, ani czterech wymiarów w świecie, na którym żyjemy, nie chcę znać tajemnic gwiazd, ani badań głębi oceanów. O tym wszystkim wiedzieć nie potrzebuję. Chcę tylko poznać długość, szerokość, wysokość i głębię Twej odkupiającej miłości na Krzyżu. Pragnę być nieświadom wszystkiego na świecie, prócz Ciebie Jezu! A wtedy najdziwniejszym z dziwnych paradoksów stanę się mądrym.

Drugie słowo

Łk 23,39 Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: ”Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas”.

Łk 23,40 Lecz drugi, karcąc go, rzekł: ”Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz?

Łk 23,41 My przecież - sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił”.

Łk 23,42 I dodał: ”Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa”.

Łk 23,43 Jezus mu odpowiedział: ”Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju”.

Jeden z dwóch przestępców skazanych wraz z Jezusem na śmierć przyznaje, że zasłużył na tę karę, zasłużył na śmierć, na odrzucenie przez ludzi oraz przez Boga. Ale tego w głębi serca bynajmniej nie pragnie - jego zbrodnie nie zagłuszyły całkowicie pragnienia jego serca, pragnienia łączności z innymi ludźmi, z Bogiem, pragnienia miłości. Pozostały w nim także resztki poczucia sprawiedliwości oraz poczucia świętości. Dlatego też, kiedy tylko usłyszał słowa modlitwy Jezusa, rozpoznał w Nim niewinnie skazanego na śmierć Mesjasza, Zbawcę. Przez całe życie szukał miłości tam, gdzie jej nie było i przez to ranił siebie i innych ludzi. W końcu w ostatnim momencie swojego życia znalazł ją w całkowicie niespodziewanym w miejscu - tutaj, na krzyżu. W tym spotkaniu z Jezusem widzi swoją ostatnią szansę. Jak wiele ich zmarnował. Zachęcony słowami modlitwy Jezusa, w której wstawia się On za swoimi prześladowcami, ośmiela się Go prosić o miłosierdzie.

W nawróceniu i skrusze proszącego o miłosierdzie przestępcy Jezus widzi odpowiedź Boga Ojca na swoją modlitwę. Dlatego obiecuje zbawienie nawróconemu i skruszonemu grzesznikowi, obiecuje spełnienie pragnień jego serca. To nawrócenie przestępcy musiało być dla Jezusa wielkim pocieszeniem i umocnieniem w tym morzu cierpienia, musiało być kroplą

orzeźwiającej wody na tej pustyni złości, nienawiści i zatwardziałości. Przecież Jezus przyszedł na świat, aby odszukać, co zginęło, aby oświecić tych, którzy żyli w ciemności, aby

pociągnąć do Boga tych, którzy byli od Niego daleko. Właśnie w tym celu oddaje swoje życie. Jego ofiara już zaczyna wydawać owoce. Ofiara Jezusa nie przestaje wydawać owoców aż po dzień dzisiejszy. Każdy może mieć w nich udział, jeśli tylko uzna swój błąd i swą niemoc oraz zwróci się do Jezusa z prośbą o przebaczenie, z prośbą o zaspokojenie najgłębszych pragnień swego serca.

Jezus, który w czasie swojego ziemskiego życia nie bał się przebywać wśród osób ze złego towarzystwa, przyciągając do siebie celników, prostytutki, grzeszników, chorych i zepchniętych na margines, kończy swoje życie między dwoma przestępcami, skazany na haniebny wyrok śmierci, przez ukrzyżowanie czyli mękę zarezerwowaną dla niewolników. Możemy w tym dostrzec przeznaczenie mesjańskiego Sługi Pańskiego, który „policzony został między przestępców” (Iz 53, 12). Oto wręcz paradoksalna, antytetyczna odpowiedź na marzenia o chwale dwóch synów Zebedeusza, Jakuba i Jana, którzy w przyszłym królestwie ustanowionym przez swego Pana mieli nadzieję zajmować miejsca po Jego prawej i lewej stronie, czyli objąć stanowiska najważniejszych ministrów.

Modlitwa

Drogi Jezu! Twoja dobroć względem pokutującego łotra przypomina prorocze słowa Starego Testamentu: „Chociaż grzechy twoje są jak szkarłat, nad śnieg wybieleją”. Odpuszczenie łotrowi tłumaczy mi także znaczenie innych Twoich słów: „Nie przyszedłem dla sprawiedliwych, ale dla grzeszników”, „Zdrowi nie potrzebują lekarza, ale źle się mający”, „Większa będzie radość w niebie z jednego nawróconego grzesznika, aniżeli z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych”. Rozumiem teraz, że Piotr dopiero gdy upadł trzykrotnie, została Twoim zastępcą na ziemi, a to dlatego, aby Kościół, którego był głową, zrozumiał na zawsze odpuszczenie i przebaczenie. Jezu, widzę, że gdybym był nigdy nie zgrzeszył, nie mógłbym nigdy nazwać Ciebie Zbawicielem. Łotr nie jest jedynym grzesznikiem. Oto jestem tutaj i ja. Ale Ty jesteś jedynym Zbawcą!

Z „dobrym łotrem” ukrzyżowanym po prawej stronie Jezusa, łączą się różne legendy, ja opiszę krótko jedną z nich, która wydaje mi się być możliwą, a która mówi o pierwszym cudzie za pośrednictwem Jezusa jeszcze jako kilkuletniego dziecka, uciekającego z Józefem i Maryją do Egiptu przed prześladowaniem Heroda. Dobry Łotr kojarzony jest z człowiekiem o imieniu Dyzma (Demas alias Titus) z Galilei, którego imię możemy znaleźć w apokryficznej „Ewangelii Nikodema” z IV wieku n.e., uznanej przez Kościół za zgodne z oficjalną wykładnię wiary katolickiej. Rodzina Dyzmy posiadała zajazd gdzie przy okazji łupiono bogatych a pomagano biednym, coś na wzór znanego nam średniowiecznego Robin Hooda. Według tego przekazu, pierwszy raz drogi Dyzmy i Jezusa zetknęły się w czasie ucieczki św. Józefa i Najświętszej Maryi z Bożą Dzieciną do Egiptu. W czasie podróży Święta Rodzina zatrzymała się w gospodzie ojca Dyzmy, Matka Boska poprosiła właścicieli zajazdu o wodę, aby wykąpać małego Jezusa, po kąpieli gospodyni spytała Matkę Bożą czy może w tej samej wodzie wykąpać swojego syna chorego na trąd. Matka Boska zgodziła się i stał się cud - dziecko gospodarzy natychmiast wyzdrowiało. Dzieckiem tym według legendy był dobry łotr o imieniu Dyzma ukrzyżowany razem z Jezusem. Dyzma był złoczyńcą i jak głosi legenda, żył ze złodziejstwa, m.in. obrabował córkę Kajfasza, ukradł Żydom księgę Prawdy z Jerozolimy oraz tajemny depozyt złożony tam przez króla Salomona.

Trzecie słowo

J 19,25 A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.

J 19,26 Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: ”Niewiasto, oto syn Twój”.

J 19,27 Następnie rzekł do ucznia: ”Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

Widok umęczonego Syna jest niewyobrażalnym cierpieniem dla Jego Matki. Złość oraz wrogość, jaką ludzie kierowali na Jezusa, kierują także na Nią. Publiczna hańba uznanego za przestępcę Jezusa stała się także i Jej hańbą. W przeciwieństwie do wielu uczniów Jezusa Maryja nie ucieka od tych cierpień. Podobnie jak była przy Nim w czasie, gdy doświadczał popularności i chwały, tak samo jest przy Nim w momencie panowania ciemności, kiedy cały lud potępił Go i zwrócił się przeciwko Niemu. Także w tym cierpieniu nie cofa swojej ofiary, którą złożyła wypowiadając swoje „fiat” i godząc się na wierne pełnienie woli Boga Ojca dla zbawienia ludzkości. Jest wierna miłości do Syna, oraz miłości do Boga Ojca, a przez to bardziej niż ktokolwiek inny wspiera swojego Syna w Jego cierpieniach, pomaga Mu spełnić Jego misję do końca. W tym momencie cierpienia, a jednocześnie w momencie kiedy ważą się losy świata, Jezus troszczy się o ziemskie potrzeby swojej Matki. Daje tej, która wcześniej straciła męża, a teraz traci jedynego Syna, swojego najwierniejszego ucznia za opiekuna. Jezus pamięta także o naszych słabościach i dlatego daje nam swoją Matkę. Jeśli tylko uznamy Maryję za swoją Matkę i podobnie jak św. Jan przyjmiemy Ją do swojego życia, to możemy być pewni, że Ona będzie wspierała nas swoją wierną miłością, szczególnie w

momentach, kiedy miłość stanie się trudna, kiedy będą jej towarzyszyć cierpienia. Dzięki Maryi także my możemy stać się umiłowanymi uczniami Chrystusa, czyli takimi, którzy kochają jak sam Jezus, którzy swoją miłością ukazują miłość Boga i przekazują ją innym ludziom.

Chrystologia, mariologia i eklezjologia spotykają się u stóp krzyża Jezusa. Podsumowując wartość słów Chrystusa wypowiadanych na Kalwarii, powtarzamy, że w umiłowanym uczniu koncentruje się oblicze wszystkich wierzących w Chrystusa, czyli wspólnoty kościelnej, dzieci zrodzonych przez Matkę Kościół. Dwa zdania Jezusa ukrzyżowanego na pierwszy rzut oka mogą być uznane za formułę adopcji, w której Syn powierza opiekę prawną matce i przyjacielowi. Tymczasem są to oświadczenia objawiające nową misję, którą będzie wypełniała Matka. Nie mamy zatem do czynienia z działaniem społecznym podobnym do spisania testamentu, który skutkuje powierzeniem komuś opieki nad matką pozostawioną bez opieki syna. Przeciwnie, mamy do czynienia z orędziem ujawniającym nową, szczególną cechę, którą matka – Maryja, uczyni swoją własną w odniesieniu do ucznia, który z kolei przyjmuje na siebie nowe uniwersalne oblicze.

Modlitwa

O Maryjo, tak jak Jezusa porodziłaś z ciała, nas zrodziłaś z ducha w nowym świecie duchowego pokrewieństwa z Bogiem jako naszym Ojcem, Jezusem jako naszym Bratem i sobą jako naszą Matką. Skoro Matka nie może nigdy zapomnieć dziecka ze swego łona, Ty Maryjo musisz zawsze o nas pamiętać! Tak jak byłaś Współ-Odkupicielką w uzyskaniu łask wiecznego życia, bądź także naszą Pośredniczką przy udzielaniu ich. Nie ma nic niemożliwego dla Ciebie, bo jesteś Matką Tego, który wszystko może! Jeżeli Syn nie odmówił Twej prośbie na weselu w Kanie, nie odmówi także i na uczcie niebiańskiej, gdzie jesteś Królową Aniołów i Świętych. Wstaw się więc do Swego Boskiego Syna, aby zamienił wodę mej słabości na wino siły. Maryjo jesteś także Ucieczką grzesznych! Módl się za nami teraz stojącymi pod Krzyżem. Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

Czwarte słowo

Mk 15,34 O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: ”Eloi, Eloi, lema sabachthani”,

to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?

Mt 27,46 Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: ”Eli, Eli, lema sabachthani?” to znaczy Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?

Jeżeli ktoś naprawdę kocha, ten pragnie być z ukochaną osobą bez względu na okoliczności, zarówno w radości, jak i w smutku. Nie opuszcza ukochanej osoby, nawet wtedy, gdy trwanie przy niej oznacza cierpienie. Jezus trwał przy Bogu Ojcu w każdej sytuacji, podobnie jak Jego Matka trwała przy Nim. Ukazując swoją szczególnie bliską relację do Boga Jezus zawsze zwracał się do Niego używając czułego słowa „Abba”, co znaczy „Kochany Ojcze”. Jednak teraz, jak każdy inny człowiek, używa oficjalnego słowa „Bóg”. Jezus nie czuje już tej bliskości, która było Jego radością oraz źródłem siły potrzebnej do kochania także tych, którzy w Jezusie widzieli swojego wroga. Wprost przeciwnie, czuje się opuszczony przez Boga. Ogromnym krzykiem wyraża to swoje niesamowite cierpienie, a może także wielkie zaskoczenie. Dla tego, dla którego serdeczna, miłosna relacja z Bogiem Ojcem była największym skarbem, to poczucie opuszczenia było niewątpliwie większym cierpieniem niż doświadczone dotychczas cierpienia fizyczne.

Grzesząc człowiek odchodzi od Boga, który jest Dawcą życia, który jest Miłością. Ostateczną konsekwencją grzechu jest utrata możliwości powrotu do Boga, oraz niemożliwość przyjęcia Jego miłości. Oznacza to wieczną i pozbawioną wszelkiej nadziei samotność. Jezus przyszedł na ziemię, wszedł w naszą grzeszną rzeczywistość i bezbożne życie, aby obronić nas przed tą ostateczną konsekwencją grzechu. Odczucie opuszczenia przez Boga ukazuje, że Jezus jest na samym dnie ciemności naszego grzechu. Właśnie w tym najciemniejszym oraz najbardziej samotnym miejscu Jezus objawia nam miłość i chwałę Boga, wyciąga swoją rękę, aby nas pochwycić i zaprowadzić z powrotem do Boga, naszego kochającego Ojca.

Z wezwaniem Jezusa ukrzyżowanego stajemy więc w obecności ważnego świadectwa pierwotnego Kościoła, który zachował ostatnie słowa Jezusa w oryginalnej wersji. Nie ma tam poufałego abbà, które w swojej narracji o tej godzinie odnotowuje Łukasz, ale tradycyjny wołacz biblijnych modlitw, „Boże”, czego Chrystus nigdy wcześniej nie czynił. Przyjmuje przeto sposób zwracania się do Boga wszystkich innych ludzi, swoich braci w bólu. Jest oczywiste, że nie wątpi On w istnienie Boga; przeciwnie, Jego wiara jest być może w szczytowym momencie, jak wiara Abrahama, kiedy wstępował na górę Moria, niosąc w sercu ofiarny rozkaz swego ukochanego i okrutnego Pana (Rdz 22). Bóg nie jest postrzegany jako pustka, ale jako tajemnicza nieobecność. Krzyk Jezusa na krzyżu nie jest świadectwem rozpaczy ani utraty nadziei; On krzyczy w nadziei; krzyczy, tak, ale z ufnością, że Bóg położy kres ciszy i wyobcowaniu Jego oddalenia.

Modlitwa

Jezu, pokutujesz teraz za te chwile, kiedy nie jesteśmy ani zimni, ani gorący, ani uczestnikami nieba, ani też ziemi. Cierpisz bowiem między niebem a ziemią. Odepchnięty przez ziemię, opuszczony przez niebo! Ponieważ nie chciałeś wyrzec się grzesznej ludzkości, Twój niebieski Ojciec ukrył przed Tobą swe Oblicze, dlatego zaś, że nie chciałeś zaprzeć się Twego Ojca, grzeszna ludzkość odwróciła się od Ciebie. Ty dzięki swej Ofierze zjednoczyłeś nas z Bogiem. Ludzie nie mogą już twierdzić, że Bóg nie zna cierpień osamotnionego serca, bo Ty Panie jesteś teraz opuszczony. Nie możemy mówić, że Bóg nie zna bólu krwawiącego serca, nie odczuwającego Bożej obecności, bo ta słodka obecność teraz pozornie ukryta jest przed Tobą, Jezu! Zniosę już ból opuszczenia i cierpienia widząc, że nawet słońce ma swoje zaćmienia. Ale czemu Jezu z taką trudnością uczę się od Ciebie? Naucz mnie, że tak jak Ty sam nie uciosałeś sobie krzyża, tak i ja nie mogę tego uczynić a muszę tylko przyjąć ten, który jest zesłany przez Ciebie. Naucz mnie, że wszystko na świecie jest Twoje, oprócz jednego, a to mojej woli. Ponieważ ona jedynie stanowi moją własność i to, czym mogę rozporządzać, naucz mnie, Panie, powtarzać: „Nie moja wola, ale Twoja niech się stanie”. Użycz mi łaski, abym wierzył, chociaż nie widzę i ufał chociaż biczujesz. I powiedz mi Jezu, jak długo jeszcze będę Ci przysparzał cierpień na krzyżu?

Piąte słowo

J 19,28 Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: ”Pragnę”.

J 19,29 Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano.

Jezus wisi już na krzyżu przez sześć godzin. Oddychanie staje się coraz trudniejsze. Śmierć jest już bardzo blisko. Jednak nie powiedział jeszcze wszystkiego. Jest jeszcze coś, o czym szczególnie chce powiedzieć ludziom zanim umrze. Pragnie wypowiedzieć swoje pragnienie. Czego pragnął Jezus chwilę przed śmiercią? Z pewnością po tak długich torturach odczuwał fizyczne pragnienie. Ale czy Ten, który z taką cierpliwością znosił do tej pory swoje cierpienia, który odmówił przyjęcia uśmierzającego ból trunku, domagałby się teraz napoju? Czy Ten, który świadomie i dobrowolnie przyjął ten kielich goryczy, w tym momencie, kiedy koniec jest już blisko, domagałby się ulgi w cierpieniu? Żołnierze z całą pewnością widzieli różnicę między Jezusem a wszystkimi przestępcami, których egzekucję do tej pory przeprowadzali. Zgodnie ze słowami św. Piotra Jezus „który nie dopuścił się grzechu, ani fałsz nie znalazł się w Jego ustach. Gdy Mu złorzeczono, nie odpłacał złorzeczeniem, cierpiąc nie odgrażał się, zawierzywszy Temu, który sądzi sprawiedliwie.” (1P2,22- 23) Najprawdopodobniej właśnie z tego powodu jeden z żołnierzy odczuwa współczucie. Dzieli się swoim własnym trunkiem, który miał przy sobie dla zaspokojenia swojego własnego pragnienia i w ten sposób próbuje choć trochę ulżyć w cierpieniu temu niewinnemu człowiekowi. Tym razem Jezus nie odmawia. Przyjmuje dar żołnierza. Ten odruch współczucia żołnierza bardziej zaspokaja Jezusowe pragnienie miłości drugiego człowieka, niż pragnienie fizyczne. To miłość jest tym, czego Jezus naprawdę pragnął. Tylko miłość może zaspokoić Jego pragnienie, a jednocześnie pragnienie Boga, naszego Ojca.

Pragnienie duszy potrzebuje boskiego źródła, które jest darmowe, ponieważ pozostaje darem samego Chrystusa, jak powiedział to owego jesiennego dnia w czasie Święta Namiotów. Jezus ucieleśnia wezwanie Izajasza: „O, wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko!” (55, 1). Nie na darmo lud przemierzający pustynię Synaj otrzymuje wodę tryskającą ze skały (Wj 17, 16; Lb 20, 1–11). A tradycja żydowska wyobrażała sobie, że ta skała nieprzerwanie towarzyszyła Izraelowi przez lata wyjścia z Egiptu do Ziemi Obiecanej. Paweł nadaje tej tradycji kategorie chrystologiczne: „Pili zaś z towarzyszącej im duchowej skały, a tą skałą był Chrystus” (1 Kor 10, 4).

Modlitwa

Drogi Jezu! Dałeś mi wszystko, a ja Tobie w zamian – nic. Jak często przychodziłeś zbierać owoce w winnicy mojej duszy a znajdowałeś tylko trochę pąków? Jak często szukałeś i nie znajdowałeś nic, pukałeś a drzwi mojej duszy były zamknięte dla Ciebie! Jak często prosiłeś o napój, a dawałem Ci tylko ocet z żółcią! Ile to razy obawiałem się, że znając Ciebie, nie mogę posiadać nic innego. Zapomniałem, że biorąc płomień, nie potrzebuję myśleć o iskierce i posiadając słońce Twojej miłości, mogę zrezygnować z ogarka ludzkiego serca. Pełnia Twego szczęścia nie daje myśleć o złamanym łuku ziemi. Ach Jezu, dzieje moje są smutną historią odmowy ofiarowania serca za serce i miłości za miłość! Przebacz mi i udziel ponad wszystko inne, daru Twej świętej miłości.

Szóste słowo

J 19,30 A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: ”Wykonało się!” ….

Wypowiadając słowo „wykonało się” Jezus oznajmia, że całkowicie wypełnił swoją misję. Mimo, że od samego początku aż do samego końca napotykał liczne przeszkody, był kuszony, a także prześladowany, zachował wierność i miłość wobec Boga do końca. Kochał nawet w tak wielkich cierpieniach, jakich teraz doświadcza wisząc na krzyżu. Jezus nie uległ żadnym pokusom, ponieważ miłość Boga Ojca była dla Niego największym skarbem, co więcej - była tym, co cenił bardziej niż własne życie. Jezus odczuwał lęk przed cierpieniem oraz śmiercią. Jednak lęk ten nie był w stanie zmusić Go do zdrady miłości Boga. Jezus nie był niewolnikiem odczuwanych lęków, ponieważ był przekonany, że miłość jest mocniejsza od wszelkiego zła, od wszelkiego cierpienia, a nawet od śmierci. Każdy człowiek został stworzony z miłości i dla miłości. Nic oprócz doskonałej miłości, oprócz miłości Boga, nie może zaspokoić pragnień naszego serca. Bardzo często jednak nie żyjemy miłością, ponieważ jesteśmy niewolnikami naszych żądz i łatwo stajemy się ofiarami różnych pokus. Jesteśmy także niewolnikami lęku przed cierpieniem oraz śmiercią. Często zdradzamy miłość, aby zdobyć nieco przyjemności, aby uniknąć cierpienia, aby ratować sposób życia, do którego jesteśmy przyzwyczajeni.

Jezus pragnie wyzwolić nas z tej niewoli. Wyzwala nas spod władzy naszych żądz oraz lęków poprzez ukazanie nam wspaniałości oraz mocy miłości Boga. Jeśli poprzez spotkanie z Jezusem doświadczymy tej miłości, jeśli miłość ta stanie się naszym największym skarbem i

uwierzymy, że jest ona mocniejsza od wszelkiego zła, jest mocniejsza od cierpienia oraz śmierci, to podobnie jak Jezus staniemy się wolni i będziemy w stanie żyć miłością w każdej sytuacji. Będziemy mogli żyć zgodnie z najgłębszym pragnieniem naszego serca, zgodnie z wolą naszego Stwórcy.

Jezus może potwierdzić, z wyżyn królewskiego tronu krzyża będącego zgorszeniem, że „dokończył, dopełnił” krąg swojego życia i misji, że w ten sposób osiągnął pełnię pełni. My natomiast jesteśmy przywiązani do owego końca, który pozostawia „niedokończonymi” tak wiele naszych projektów i gasi pragnienie pójścia dalej. Jeśli jednak pozostajemy w perspektywie wiary, możemy poczynić dwie uwagi. Po pierwsze: konieczne jest uświadomienie sobie naszej własnej skończoności twórczej i wypełnienie jej naszym osobistym zaangażowaniem poprzez dzieła sprawiedliwości i miłości. W Opowieściach Ojców z tradycji żydowskiej znajduje się stwierdzenie rabina Tarfona: „Nie do ciebie należy spełnienie pracy, ale nie masz prawa się od niej uchylać” (2, 16).

Modlitwa

Dobry Jezu! Odkupienie jest Twoim dziełem, wynagrodzenie zaś należy do mnie, bo to oznacza zjednoczenie z Twoim życiem, z Twoją prawdą, z Twoją miłością. Twoje dzieło na krzyżu skończone, ale moim zadaniem jest zdjąć Cię z krzyża. Dość długo już wisisz. Apostoł Paweł mówi nam, że ci, którzy do Ciebie należą, krzyżują swoje ciało i jego pożądliwości. Moje dzieło więc tak długo nie będzie skończone, dopóki nie zajmę Twego miejsca na krzyżu. Jeśli nie będzie Wielkiego Piątku, w moim życie nie będzie także i Wielkanocy. Jeśli nie będzie szaty szaleńca, nie będzie i białej sukni mądrości. Jeśli nie włożę korony cierniowej, nie będę się cieszył chwalebnym ciałem. Jeśli nie ma walki, nie ma i zwycięstwa. Jeśli nie zaznam pragnienia, nie otrzymam i orzeźwienia niebieskiego. Gdy nie ma krzyża, nie ma i pustego grobu. Naucz mnie Jezu, dokończyć swoje zadanie, bo słuszne jest, aby synowie ludzcy cierpieli i tak weszli do swojej chwały.

Siódme słowo

Łk 23,44 Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej.

Łk 23,45 Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek.

Łk 23,46 Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha

mojego. Po tych słowach wyzionął ducha.

Swoje ostatnie słowo Jezus kieruje do Boga. Znowu nazywa Go Ojcem, co oznacza, że znowu odczuwa Jego bliskość. Jezus wie, że pomimo poczucia opuszczenia przez Boga, Bóg Ojciec tak naprawdę nigdy Go nie opuścił, zawsze był przy Nim. Pełen ufności Jezus powierza swojego Ducha, swoją miłość, siebie samego temu, który „z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra.” (Rz8,28) Dla Jezusa śmierć, pomimo swojego okrucieństwa, nie jest końcem, ale powrotem do Ojca, powrotem do pełnej radości i pokoju

miłosnej wspólnoty z Ojcem, która będzie trwała przez całą wieczność. Śmierć Jezusa była szczytem głupoty człowieka, który dla obrony swojej małej stabilizacji, dla zachowania tego, co zdobył kosztem cierpienia wielu ludzi, zdecydował się zabić Tego który przyniósł mu miłość. Tę miłość, której w głębi serca pragnie, która sama tylko jest w stanie zaspokoić pragnienia jego serca i uczynić go doskonale szczęśliwym. Jednocześnie zabicie Jezusa było

największym grzechem, którego naturalną konsekwencją powinno być wieczne oderwanie człowieka od Boga, wieczna śmierć człowieka, czyli nigdy niekończące się życie w samotności i beznadziei. Jednak prosząc o przebaczenie dla wszystkich grzeszników oraz ofiarując swojego Ducha Bogu, Jezus przemienił ten grzech w ofiarę, zmienił to cierpienie oraz śmierć w doskonały dar miłości. Dzięki temu śmierć Jezusa nie zerwała więzi człowieka z Bogiem, ale wprost przeciwnie, dzięki niej dokonało się pojednanie ludzkości z Bogiem, rany Jezusa stały się naszym uzdrowieniem (1P2,24), a sam krzyż, który był znakiem przekleństwa i kary, jak również znakiem śmierci i nienawiści, stał się znakiem błogosławieństwa i łaski, a także znakiem życia i miłości. Właśnie w tym krzyżu jest nasze zbawienie, nasza nadzieja na wieczne życie w miłości.

Ostatnie słowo Jezusa jest słowem prostoty i wielkości jednocześnie, ponieważ to słowo prawdopodobnie już w tamtych czasach ludzie pobożni wypowiadali przed snem. W ich rozumieniu człowiek był istotą żywą dzięki duchowi danemu mu przez Boga i odbieranemu w godzinie śmierci. Dla pobożnego Żyda sen był jednak wstępem do śmierci. Dlatego też każde poranne przebudzenie wydawało mu się powrotem do życia, gdyż czuł w sobie działanie ducha po tym, jak poprzedniego wieczoru powierzył go miłosierdziu Bożemu. Teraz, w godzinie swojej śmierci, Jezus powierza ducha Bogu jako swojemu Ojcu. Na Jego ustach słowo «Ojcze»,, staje się więc wyrazem «dziecięcej» pewności pełnego zbawienia. Już samo imię «Ojciec» użyte w tak dramatycznej sytuacji wskazuje, że nie stał się On zgorzkniały i nie doświadcza śmierci w rozczarowaniu, ale że przyjmuje ją jako zakończenie swego dzieła, chyląc się przed wolą Bożą w zaufaniu i posłuszeństwie. Wołając «Ojcze», Jezus wyraża swoją pewność, że śmierć nie jest dla Niego ostatnią rzeczywistością, ale że oczekuje życia danego od Boga

Modlitwa

Nie, Maryjo, Betlejem nie wróci, to nie żłobek, ale krzyż, nie narodziny ale śmierć, nie dzień hołdu pasterzy i mędrców ale godzina pospolitej śmierci w towarzystwie łotrów. To nie Betlejem ale Kalwaria! Betlejem – to Jezus, gdy Ty, niepokalana Matka dajesz Go człowiekowi. Kalwaria – to Jezus, gdy grzeszny człowiek zwraca Go Tobie. Coś stanęło między stajenką a krzyżem. To moje grzechy. Maryjo, to nie Twoja godzina, ale moja – moja godzina słabości i grzechu. Gdybym nie grzeszył, śmierć nie unosiłaby się na czarnych skrzydłach nad Jego wyniszczonym Ciałem. Gdybym nie był pyszny, korona z cierni nigdy nie byłaby spleciona, gdybym był mniej buntowniczy i nie wybierał szerokich dróg, wiodących do zatracenia, stopy Chrystusa nie byłyby przebite gwoździami! Gdybym bardziej był uległy i słuchał Jego głosu, nie miałby spieczonych warg, a gdybym był wierniejszy, policzki Pana nie byłyby skalane pocałunkiem Judasza.

Maryjo, to ja stoję między narodzinami a śmiercią Twego Syna. Matko Boża, nie myśl, gdy będziesz Go obejmować, że jest taki biały, jak wtedy gdy przyszedł od Ojca, Czerwony jest, bo odszedł ode mnie. Za kilka chwil Syn Twój odda duszę Swemu Niebieskiemu Ojcu, a ciało Twym pieczołowitym dłoniom. Ostatnie krople krwi padają z tego wielkiego kielicha Odkupienia, plamią drzewo Krzyża i czerwienią skały, pękające w przerażeniu. A jedna przecież kropla Krwi byłaby wystarczyła na odkupienie tysięcy światów! Maryjo, Matko moja, wstaw się do Twego Boskiego Syna, aby przebaczył mi, że zmieniłem Betlejem na Kalwarię. Proś Go Maryjo, w tej ostatniej chwili, aby wyjednał nam łaskę, byśmy już nigdy Go nie krzyżowali i nie ranili Twego serca siedmioma mieczami. Maryjo, błagaj Swego umierającego Syna, abym tak długo jak żyć będę, nigdy już nie grzeszył! Maryjo, Jezus umarł!

Modlitwa na zakończenie

Panie Jezu Chryste, dziękujemy Ci za to, że ukazałeś nam prawdę, iż nawet w tak niewyobrażalnych cierpieniach, jakich Ty sam doświadczyłeś, można być wiernym miłości. Dziękujemy Ci za ukazanie nam wspaniałej i niezmiennej miłości Boga naszego Ojca. Panie, prosimy Cię, otwórz nasze oczy, abyśmy poznali, że Miłość ta jest najcenniejszym skarbem, że jest Ona mocniejsza od wszelkiego zła, od wszelkiego cierpienia, a nawet od samej śmierci. Otwórz nasze serca, abyśmy mogli przyjąć tę Miłość. Wyzwól nas z niewoli naszych żądz oraz lęków, abyśmy mogli być wierni tej miłości w każdej sytuacji, abyśmy przy końcu naszego życia, podobnie jak Ty sam, oddali naszego ducha w ręce Ojca i żyli wraz z Nim oraz ze wszystkimi, którzy są z Nim zjednoczeni w miłosnej jedności przez całą wieczność. Amen.

Ostatnie słowa Jezusa na Krzyżu stały się przedmiotem intensywnych rozważań całych chrześcijańskich generacji, medytujących je, zwłaszcza w Wielkim Tygodniu, czemu niektórzy z największych muzyków dali wyraz, komponując na ich kanwie wiekopomne dzieła. Poniżej link do jednego z nich - Oratorium J. Haydna.

https://youtu.be/gFm5e5oAfWg


Oratorium „Siedem słów Chrystusa na krzyżu" (wersja instrumentalna)  Opera i Filharmonia Podlaska Europejskie Centrum Sztuki. Michał Klauza - dyrygent. Andrzej Seweryn - recytacja.

Bibliografia

1. ks. dr F.J. Sheen (1947), „Siedem Ostatnich Słów”, Warszawa: Wydawnictwa Księży Jezuitów.

2. Bogusław Nowak svd, „Siedem ostatnich słów Jezusa”.

3. o. Anselm Grün OSB (2015), „Ojcze przebacz im, Siedem ostatnich słów Jezusa na Krzyżu”, Poznań: Wydawnictwo Święty Wojciech.

4. Gianfranco Ravasi (2020), „Siedem słów Jezusa na Krzyżu”, Kraków: Wydawnictwo M.

5. Św. Stanisław Papczyński (2017), „Ukrzyżowany mówca, czyli siedem ostatnich słów naszego Pana Jezusa Chrystusa” Warszawa: Wydawnictwo Promic.


Kod QR do tego wpisu






Strona
Ten link przenosi na górę strony